“Jesienny deszcz”

Krople deszczu spływają po oknie.
Słychać kiedy uderzają o szybę.
Szumią kałuże na drodze opodal
Ich dźwięk mnie zawsze uspokaja.

Z drzew spadają już żółte liście,
moknąc na tym jesienym deszczu.
Temperatura spadła i jest zimniej,
A szara mgła unosi się nad lasem.

24.10.2025

“Świąteczne przygotowania”

W kuchni zapachniało ciastem,
Goździkami i dojrzałą pomarańczą.
Pierniczki właśnie się pieką.
Coraz więcej potraw jest na stole.

Powoli czuć wokół magię świąt.
Wszystkie domy zaczynają się stroić.
W miastach widać witryny ozdobione
I na lampach błyskają już światełka.

W radiu lecą świąteczne kawałki.
W sklepach coraz więcej miejsca
Zajmuje świąteczny asortyment
I bożonarodzeniowe wystroje.

Wszyscy ubierają w domu choinki,
Gotują dwanaście dań na Wigilię,
Dzielą się opłatkiem z rodziną
I idą wieczorem na Pasterkę.

22 października 2024 20:16

“Spacerując jesienią”

Lśniła na wietrze pajęczyna.
Żółte liście leżały na ścieżce.
W końcu nadeszło “babie lato”
Zaczęła się polska złota jesień.

Gdy szłam po chodniku w parku
Szelściły pod stopami opadłe liście
Oraz trzeszczały miażdzone żołędzie
Rozsypane pod drzewami dębów.

Wszędzie było widać kolorowe liście
zarówno na drzewach jak i na ziemi.
Czasami można było zatopić stopy
Lub ręce w morzu opadłych liści.

Poszłam na spacer tego dnia.
Było już czuć chłód mimo słońca.
Wdychając rześkie powietrze
Poczułam świeżą woń jesieni.

Wiersz z 22 października 2024

“Wieś miasteczkiem nazywana”

Na skraju Granic.
Na skraju Gór.
Założył Kmita,
gdzie ropa wypływa
wieś trochę małą
Ropienką nazwaną.

Wieki mijały
mieszkańcy ropę
z rzeki wydobywali.
Aż w 1863 roku powstała
jedna z najstarszych
na świecie kopalnia
z ropą naftową związana.

Maksymilianowi Zatorskiemu,
pierwsze Kopanki zawdzięczamy.
Anglik Thomas Lloyd Estlake
kanadyjską metodę wierceń wprowadził.
Był też czas, że część kopalni
do niejakich frnacuzów należała.
Na szczęście jakoś też
kopalnia wojny przetrwała.

A świetność wsi roztaczała czar
napawając okoliczne domostwa
elektrycznością oświetlane.

Był tutaj bank, tartak, młyn.
Nawet kiedyś gmina swe miejsce
tu miała, nawet pomimo,
że wieś była wówczas mała.
Dzisiaj zostało też miejsce
weterynarią nazywane.

Basen zarósł od glonów.
Stok narciarski lasem
wnet pewnie porośnie.
Wszystko przechodzi
bowiem prywatyzację.
Nie wiadomo też co się
stanie ze szkołą,
bo coraz mniej
uczniów w niej.

Kaplicę Wierzbickich
ledwo od zburzenia
mieszkańcy i “Storczyk”
niedawno sami uratowali.
Szkoda, że starą kuźnię
oraz warsztaty wyburzono.

Co czeka teraz wieś,
która pół millenium ma.
Czy kiedyś jeszcze
ją świetność zastanie?
Czy jakieś muzeum powstanie?

Wiersz z 20.10.2019

Post na Facebooku: https://www.facebook.com/share/p/1Zz657Aspx/